Dosyć krótka i szybka trasa. Z Dębiny wjechałem przez stary most przy torach kolejowych na Starołękę, z której pokręciłem w stronę Głuszyny. Następnie do Tulec i w stronę Poznania. Dojeżdżając na Rataje odbiłem w stronę Malty, żeby spotkać się z Gosią.
Powodem aby wybrać się do Iwna był ślub, na który wraz z moją dziewczyną Gosią udaliśmy się dwa dni później. W ramach zapoznania się z drogą, miejscem wesela itp postanowiłem więc wsiąść na rower i pokręcić właśnie tam. Iwno znajduje się bardzo blisko Kostrzyna Wlkp., a znane jest chyba przede wszystkim ze stadniny koni.
Dzień pod względem pogody był średnio udany. Dosyć spore zachmurzenie i silny wiatr towarzyszyły mi przez cały czas, z tą różnicą, że w drodze powrotnej wiatr miał dosyć mocno z boku, co przy niemałym już wyczerpaniu jazdą powodowało wkurw i myśli typu "nigdy więcej nie wsiąde na rower" ;) Było warto mimo wszystko, a złe myśli szybko się ulotniły.
Super pogoda, słońce, lekki wiaterek, ciepło! Pojechałem do szklarni podlać swoje doświadczenie magisterskie, a następnie przez Rusałkę i Strzeszyn (ścieżką rowerową) - odbijając na szosę przez Psarskie pokręciłem w kierunku Złotnik (gdzie de facto również znajduje się Stacja Doświadczalna UP, podobnie jak w Przybrodzie). Krajobraz sielankowy, głównie za sprawą znikomego ruchu aut oraz kwitnącego na polach rzepaku.
Po krótkim odpoczynku w Złotnikach pojechałem dalej przed siebie, przecinając szosę Poznań-Oborniki i dojeżdżając do granicy poligonu wojskowego. Nie miałem ochoty śmigać dzisiaj przez poligon do Biedruska, ale ten odcinek jest wymarzony dla fanów szosówek - fajny asfalt, teren rzadko uczęszczany przez samochody, więc można dać popalić. Szutrową ścieżką rowerową dojechałem do Suchego Lasu, a później przez Park Krajobrazowy w Morasku na Górę Morasko. Dziwne to może trochę, ale byłem tam poraz pierwszy ;) Widok na północną część Poznania zajebisty - toteż pstryknąłem kilka zdjęć.
Żeby trochę sobie utrudnić życie i wydłużyć trasę po zjechaniu z góry w stronę Piątkowa odbiłem na szosę prowadzącą do Moraska. Na początku trochę żałowałem - gdyż wyrósł mi nie taki znów mały podjazd, ale później było lepiej. W Morasku odbiłem na Radojewo, a z Radojewa na Poznań ;) Przed Poznaniem odbiłem w stronę Umultowa, przejeżdżając obok Wydziału Geografii UAM oraz zahaczając jeszcze o cały Campus Uniwersytecki (aż pozazdrościłem budynków, na UP baza pod tym względem jest bardziej ubogo ;)). Z Campusu drogą rowerową wzdłuż PST dojechałem do ul. Pułaskiego, a następnie cały czas prosto, przez Rondo Kaponiera do domu.