WPN: pierwszy raz w tym roku
Sobota, 4 kwietnia 2009
· Komentarze(0)
Kategoria treningowo
Wreszcie! Słońce świeciło dosyć ostro, w powietrzu było czuć wiosenne ciepełko. Postanowiłem więc wsiąść na rower i pojechać do Wielkopolskiego Parku Narodowego. Miejsce magiczne, znane wszystkim bikerom z okolic Poznania, choć pewnie i nie tylko. Na początku kwietnia WPN wygląda zupełnie inaczej niż latem (chociaż zimą ten widok jest pewnie jeszcze bardziej niesamowity, szczególnie dla tych, którzy przyzwyczaili się do zieloności tego miejsca).

Ale od początku.. Do WPN postanowiłem wybrać się od strony Warty, przejeżdżając szlakiem nadwarciańskim. Na szlak wjechałem w okolicy Zakładów Nawozowych w Luboniu. Tempo spokojne, rekreacyjne, ze wskazaniem na podziwianie budzącej się do życia po zimie przyrody. Z Puszczykowa przez Puszczykówko wjechałem na Osową Górę (podjazd z szosy Poznań-Mosina). Płuca metaliczne, bo i termin pokonania podjazdu jak na mnie dosyć wczesny, ale satysfakcja - bezcenna ;)

Po wjechaniu na Osową pojechałem szlakiem przez jezioro Kociołek nad jez. Góreckie. I tu kolejne zaskoczenie. Niewidoczny wiosną i latem zamek na wyspie Zamkowej! Nieco świeższe spojrzenie na dobrze znane tereny. Po krótkim wypoczynku i nasyceniem krajobrazami jeziora ruszyłem "grajzerówką" w stronę Komornik, jednak za zjazdem odbiłem w lewo na Szreniawę, gdzie akurat odbywał się festyn Wielkanocny (full ludzi i samochodów). Ze Szreniawy asfaltem przez Rosnowo i Komorniki odwiedziłem brata w Plewiskach.

Szlak Nadwarciański© Publo
Ale od początku.. Do WPN postanowiłem wybrać się od strony Warty, przejeżdżając szlakiem nadwarciańskim. Na szlak wjechałem w okolicy Zakładów Nawozowych w Luboniu. Tempo spokojne, rekreacyjne, ze wskazaniem na podziwianie budzącej się do życia po zimie przyrody. Z Puszczykowa przez Puszczykówko wjechałem na Osową Górę (podjazd z szosy Poznań-Mosina). Płuca metaliczne, bo i termin pokonania podjazdu jak na mnie dosyć wczesny, ale satysfakcja - bezcenna ;)

Widok na wyspę Zamkową / jez. Góreckie© Publo
Po wjechaniu na Osową pojechałem szlakiem przez jezioro Kociołek nad jez. Góreckie. I tu kolejne zaskoczenie. Niewidoczny wiosną i latem zamek na wyspie Zamkowej! Nieco świeższe spojrzenie na dobrze znane tereny. Po krótkim wypoczynku i nasyceniem krajobrazami jeziora ruszyłem "grajzerówką" w stronę Komornik, jednak za zjazdem odbiłem w lewo na Szreniawę, gdzie akurat odbywał się festyn Wielkanocny (full ludzi i samochodów). Ze Szreniawy asfaltem przez Rosnowo i Komorniki odwiedziłem brata w Plewiskach.


